Tzw. sala terrena zamku w Gorzanowie, 

czyli w oczekiwaniu na sensację

Jedną z największych atrakcji zamku w Gorzanowie (powiat kłodzki, gmina Bystrzyca Kłodzka) pozostaje w dalszym ciągu niewielkie, prostokątne pomieszczenie usytuowane w przyziemiu, od strony parku i komunikujące pierwszą kondygnację tego monumentalnego założenia rezydencjonalnego z górnym tarasem ogrodu [il. 1]. Pod względem funkcjonalnym ten „łącznik” nie jest zbyt udanym rozwiązaniem. To wyjście na ogród, czy też park, nie przyjęło bowiem – tak jak w czeskich, morawskich czy wreszcie generalnie południowoeuropejskich rezydencjach z XVII w. – kształtu arkadowej loggii (np. w pałacu Wallensteina w Pradze) czy też stylizowanej groty (np. w morawskim pałacu arcybiskupim w Kroměřížu). 

Zapewne ograniczenia architektoniczne i trudności z rozbudową tych odziedziczonych po poprzednikach wnętrz sprawiły, że nowy właściciel zamku Johann Friedrich I von Herberstein musiał w latach 1653–1657 poprzestać tylko na adaptacji tych pomieszczeń. Dość skromny pod względem kubatury rozmiar tego wnętrza nie pozwolił mu na bardziej okazałe jego zmodernizowanie i zmusił do zachowania w nim klasycznej w swej funkcjonalności sieni zamkowej. Ale wszystkie te ograniczenia rekompensował sobie zleceniem wykonania jedynego w swoim rodzaju – w tym wnętrzu jeszcze stosunkowo dobrze zachowanego – zespołu bogatych dekoracji sztukatorskich. Jest to istny popis talentu artystów przybyłych z północnych rubieży Italii (dla niektórych badaczy jednym z nich mógł być Carlo Lurago, dla innych – Andrea Carove), którzy z typowym jeszcze dla nieodległych czasów poczuciem horror vacui (strachu przed pustką) pokryli szczelnie powierzchnię sklepień naturalistycznie ukazanymi motywami kwiatów, owoców, wstęg i okazałych kartuszy. Z bogactwem sklepienia tego wnętrza nie może się już równać dekoracja jego ścian bocznych, których to podziały utworzone zostały dzięki arkadom wspartym na jońskimi pilastrach. Jedynie kominek uzyskał okazalszą oprawę, stał się podobnie jak sklepienie miejscem szczególnie wyeksponowanym. Wielu widziało w tym rozróżnieniu stopnia „nasycenia” powierzchni ścian i kolebkowego sklepienia z lunetami dekoracją sztukatorską pewne nawiązanie do konstrukcji ogrodowej altany. I być może stąd przyjęło się w literaturze naukowej, a następnie we wszelkich opracowania turystycznych czy też krajoznawczych, a ostatnio także w Internecie, określać to wnętrze mianem sala terrena (sala w przyziemiu) lub widzieć w nim hol ogrodowy (Gartenhalle) czy też salę ogrodową (Gartensaal). Więcej – zaczęto uznawać to niewielkie pomieszczenie za jedno z pierwszych tego typu wczesnonowożytnych rozwiązań architektonicznych na całym Śląsku i w Hrabstwie Kłodzkim. Ten „łącznik” zamku z otaczającym go światem zewnętrznym, bogactwem przyrody misternie ukształtowanej przez człowieka, stał się w ten sposób zwiastunem nowych rozwiązań w sztuce baroku tego regionu. I to wystarczy, aby zrobić wszystko, co tylko jest możliwe, aby go uratować za wszelką cenę, poddać starannej konserwacji i uczynić swoistą wizytówką wspaniałego gorzanowskiego zamku.

 

Ilustracja 1. Stan w roku 1913

Bo tak pożądane prace konserwatorskie przyniosą jedną z największych sensacji, jakie kryje w swoim wnętrzu ten bezcenny zabytek architektury czesko-śląskiego pogranicza. Spod niepozornych, mało wartościowych polichromii sklepienia tego wnętrza (wykonanych zapewne w takcie przebudowy zamku w 1884 r. lub nawet podczas jego wczesno XX-wiecznych konserwacji) wyłaniają się bowiem fragmenty ewidentnie starszej malatury. I to one – oprócz bogatej, wyjątkowo udanej dekoracji sztukatorskiej – czynią ten fragment zamku gorzanowskiego bezcennym. Słaba czytelność tych „wychodzących” spod pobiały i wtórnych ornamentalnych motywów neostylowych dekoracji malarskich sprawia, że do tej pory nie podjęto się próby ich identyfikacji, a następnie też –interpretacji.

A wszystko wskazuje na to, że mamy w jej przypadku jedną z najciekawszych kreacji artystycznych o ewidentnym programie politycznym. Składają się na niego przedstawienia portretowe władców czeskich (bo tylko tyle można póki co dostrzec) oraz zapewne ich dewizy.

Wśród rozpoznawalnych i dających się zidentyfikować postaci, których popiersia wypełniają poszczególne kartusze sklepienia, w pierwszej kolejności należy wymienić Jerzego z Podiebradu (Jiří z Kunštátu a Poděbrad) (1420–1471) [il. 2]. 

 

 

Ilustracja 2

 

Tożsamość tej postaci – o dość charakterystycznej fizjonomii z marsowymi wąsami, pucułowatą twarzą, silnie uwypuklonym podbródkiem i haczykowatym nosem – znajduje potwierdzenie w licznych, znanych jego przedstawieniach. Graficzną podobiznę tego władcy można znaleźć w pracach takich XVI-wiecznych autorów, jak Martin Kuthen z Šprinsberka (Kronyka o založení zemíe Cžeské a prwních obywatelích gegich ..., Praha 1539 lub Catalogus ducum regumque Bohemorum ..., Praha 1540), David Crinit (Disticha Certis Literarum Notis Anno a Christo Nato Exprimentia, qvibus omnium Regum Bohemorum inaugurationes ... iconibus eorundem ad vivum effigiatis ..., Pragæ 1563), czy też Václav Hájek z Libočan (Kronyka Cžeska, Praha 1541). Wizerunek Podiebrada pojawia się również w dokonanym przez Johanna Sendela niemieckojęzycznym tłumaczeniu powyższej kroniki (Böhmische Chronika Wenceslai Hagecii ..., Praha 1596), u Bartłomieja Paprockiego (Diadochus ed est successio ..., Praha 1602) czy też wydanych drukiem dziełach jezuity Julio Solimana (Bohemorum ducum, regum et interregum ... elogia ..., Praha 1629), Daniela Nastupila z Schiffenberku (Positiones sacræ de augustissimo Eucharistiæ sacramento una cum Columna triumphali, Ducibus ac regibus Bohemiæ christianis ..., Praha 1651), a ostatecznie u Johanna Campaniusa (Czechias, sive Bohemia Heneta, Ducum & Regum, qui veterum Bojorum sedes ab Henetis occupatas tenuerunt ..., Gorlicii 1654) [il. 3–5]. 

   Ilustracja 3         Ilustracja 4        Ilustracja 5

Utrwalony w ten sposób wizerunek funkcjonuje w całej ikonografii nowożytnej tego władcy Czech – dowodzić tego mogą wrocławski rysunek ze zbiorów Archiwum Państwowego we Wrocławiu (nr inw. E 2,4) przypisywany Gottfriedowi Rothowi (z lat 1664–1665) [il. 6], czy też witraż w bibliotece klasztoru norbertanów na praskim Strachovie (Strahovský Klášter) z 3 ćw. wieku XVII [il. 7]. 

     

Ilustracja 6                                 Ilustracja 7

Pojawienie się w omawianej dekoracji sklepiennej podobizny tej konkretnej postaci znajduje pełne uzasadnienie w historii miejsca, w którym usytuowany jest zamek gorzanowski. Wszak to właśnie ten możnowładca w 1454 r., jako namiestnik i wielkorządca Czech, a w wkrótce przyszły ich król (w latach 1458–1471), nabył ziemię kłodzką (terra Glacensis, od XV w. zwana comitatus Glacensis), a rok po wstąpieniu na tron Czech w 1459 r. podniósł ją do rangi suwerennego hrabstwa. Stało się ono lennem władcy czeskiego potwierdzonym przez cesarza Fryderyka III. Podiebrad był pierwszym z rodu, który tytułował się hrabią kłodzkim. Także jego synowie z dwóch małżeństw nosili te tytuły – Wiktoryn (1443–1500), Henryk Starszy (1448–1498) oraz Hynek, czyli Henryk Młodszy (1452–1492). Po nich władzę hrabiowską sprawowali z kolei synowie Henryka Starszego i wnuki Jerzego – Albrecht I, Jerzy II i Karol I. Byli jego posiadaczami do roku 1501, kiedy to odstąpili tę majętność hrabiemu Hardeckowi.

Podobne wyjaśnienie towarzyszyć musi kolejnej rozpoznanej postaci w prezentowanej dekoracji malarskiej [il. 8]. Tu także bohatera tego dzieła zdradza fizjonomia – w szczególności podłużna twarz, mocno wystająca i zarysowana dolna część szczęki, wydatne usta i proste, wysokie czoło. Zdobiący skronie wieniec laurowy dodaje mu imperatorskiego dostojeństwa, a widoczny fragment zbroi – zaświadcza o tym, iż mamy do czynienia z wojownikiem. W ten sposób ukazywany był jeden z najbardziej znanych reprezentantów dynastii habsburskiej – sprawujący władzę w latach 1576–1611 król Czech i cesarz Rzymski Narodu Niemieckiego Rudolf II. 

 

 

Ilustracja 8

Jego młodzieńcze podobizny (bo z upływem lat zmieniał się ten wyniszczony melancholią i używkami człowiek) przypominają tę, którą gotowi jesteśmy identyfikować w Gorzanowie. Dzieła graficzne Martina Roty z lat 70. XVI w. [il. 9–10], Giacomo Franco z 1596 r., Antona Wierixa z początków XVII w. [il. 11], obrazy olejne [il. 12], a nawet przedstawienia na wyrobach rzemiosła artystycznego (np. czynnego we Wrocławiu Blasiusa Ebischa – autora stempla drukarskiego z podobizną cesarza z 1585 r.) [il. 13] – wszystkie one ukazują bardzo podobną postać.

 

   

                                        Ilustracja 9                     Ilustracja 10                      Ilustracja 11

                  

                                                       Ilustracja 12                       Ilustracja 13

 To pojawienie się tutaj podobizny Habsburga także daje się łatwo wytłumaczyć. W roku 1567 Hrabstwo Kłodzkie zostało ostatecznie przyłączone do dziedzicznych posiadłości tej dynastii, a jej kolejni reprezentanci od tego momentu aż po koniec panowania w tej części Europy mogli tytułować się mianem hrabiego kłodzkiego. Pierwszy krok ku odzyskaniu Hrabstwa Kłodzkiego dla władców habsburskich wykonał cesarz Ferdynand I, który w 1561 r. wykupił częściowo z rąk Hardecków tę ziemię. Proces jej scalania definitywnie ukończył, wykupując pozostały fragment, jego syn – cesarz Maksymilian II w 1567 r. 

To być może właśnie jego, ledwo czytelna w Gorzanowie dewiza (Deus providebit) pojawia się w kolejnym medalionie (czytelne słowo: providebit) [il. 14–15], zaświadczając być może o tym, że i podobizna tego władcy powinna tutaj się znajdować. 

 

                                                       Ilustracja 14                          Ilustracja 15      

Niestety, nam dotąd nie udało się jej wypatrzeć. Ale o tym, że są następne podobne podobizny, świadczą kontury i zarysy widoczne spod późniejszych przemalowań. Zaświadczają o tym widoczne fragmenty zbroi oraz zdobiące głowy wieńce laurowe [il. 16].

 

 

Ilustracja 16

 

Czym zatem była ta galeria portretowa władców Hrabstwa Kłodzkiego, zapewne także królów Czech? Do czego służył ten powstały – jak przyjmuje się w literaturze przedmiotu – w 1653–1657 poczet? Warto wspomnieć, że okres ten pokrywa się doskonale z początkami panowania kolejnego hrabiego kłodzkiego, króla Czech (od 1656 r.) i władcy Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego (od 1658 r.) – Leopolda I von Habsburg. Czy posiadaczowi Gorzanowa zaledwie od 1651 r. Johannowi Friedrichowi I von Herberstein (1626–1701) mogło w jakiś szczególny sposób zależeć na przywoływaniu tutaj autorytetu władców czeskich? Wszak Gorzanów nie był dobrem bezpośrednio odziedziczonym przez Herbersteina. Był on pierwszym reprezentantem stryjskiej rodziny, od drugiego zaledwie pokolenia obecnej w Hrabstwie Kłodzkim, która pozyskała tę majętność. I to nie na drodze kupna czy władczego nadania, ale za sprawą małżeństwa z spadkobierczynią tych dóbr – młodziutką Marią Maximilianą z domu von Arbogast und Annenberg (1639–1664), córką starosty kłodzkiego Johanna (zm. 1654). Czy w swoich planach utworzenia z tych majętności majoratu, uwieńczonych sukcesem dopiero w 1670 r., Herbersteinowi nie mogło zależeć na okazywaniu szczególnego szacunku i dawaniu dowodów lojalności władcom czeskim? Tym bardziej, że mająca miejsce w tym samym roku, tj. w 1654 śmierć zarówno wysoko postawionego w hierarchii teścia, jak – a może przede wszystkim – dotychczasowego hrabiego kłodzkiego króla Czech Ferdynanda IV, czyniła go zdanym na łaskę nowego władcy. 

W powstałym niewiele później bogatym wystroju paradnej Sali Antenatów zamku w Luboradzu (z lat 1690–1692) spotkamy się z dość podobnym, ale bez porównania bardziej rozbudowanym, programem ideowym. Tutaj, obok podobizn 53 antenatów hrabiego Christopha Wenzla von Nostitz (1642–1712) znajduje się także malowidło z apoteozą cesarza Leopolda I oraz jego poprzedników. Ten hołd złożony władcy habsburskiemu z okazji 50-lecia jego urodzin i przypadającej w 1690 r. koronacji jego syna Józefa na króla rzymskiego był ze strony fundatora malowidła jawną deklaracją lojalności wobec tej dynastii – teraz, u schyłku XVII w., jak i w przyszłości za panowania kolejnego jej reprezentanta. To deklarował – jak pisał prof. Konstanty Kalinowski w 1973 r. (Gloryfikacja panującego i dynastii w sztuce Śląska XVII i XVIII wieku, s. 120) – właściciel Luboradza, szambelan i tajny radca cesarski hrabia von Nostitz, który w ufundowanym przez siebie malowidle stworzył „wiernopoddańczy, nie pozbawiony wyraźnej nuty pochlebstwa” program ideowy stanowiący „wyraz hołdu doświadczonego dworaka, któremu nieobca była atmosfera panegiryzmu otaczającego cesarza”.

Zapewne podobne intencje kierowały właścicielem Gorzanowa – Johannem Friedrichem I von Herberstein. Także i on chciał być postrzegany jako lojalny, związany ściśle z orientacją prohabsburską, zaangażowany w akcję kontrreformacyjną i w poczynania mające na celu ściślejsze podporządkowanie Hrabstwa Kłodzkiego monarchii absolutnej, poddany. Musiał udowodnić, że wart jest łaski nowego władcy. I tutaj się nie zawiódł. 

Powyższe stwierdzenia pozostają póki co jednak tylko i wyłącznie pewnymi spekulacjami. Inaczej bowiem być nie może – do czasu, kiedy nie odsłonimy w całości tych malowideł, nie poddamy jej gruntownej konserwacji, wszystko to może mieć wagę li tylko hipotezy. Ale jeżeli się to z czasem potwierdzi, to kto wie – czy nie zdobędziemy jeszcze jednego argumentu przemawiającego za datowaniem tej dekoracji sztukatorskiej i malarskiej na czas przypadający wkrótce po roku 1654, a przede wszystkim – na uznanie jej za jedną z najciekawszych, najwartościowszych „pamiątek” artystycznych z historii Hrabstwa Kłodzkiego. Wtedy też postawić będzie można dobitnie raz jeszcze pytanie – czym rzeczywiście to pomieszczenie, które określamy mianem sala terrena zamku w Gorzanowie, było w przeszłości? Jakie funkcje dodatkowo pełniło?

Dopóki nie uratujemy tego bezcennego zabytku, nie dołożymy wszelkich starań aby go ocalić – dopóty pytanie to będzie nas po prostu bardzo, ale to bardzo męczyło!

 

dr hab. Piotr Oszczanowski 

Instytut Historii Sztuki

Uniwersytetu Wrocławskiego

10 maja 2013 r. 

 

top